23 stycznia 2015

Chore sprawy

-Ała, odczep się ode mnie idź w cholerę, albo się utop- chora i rozdrażniona fuknęłam na bruneta, który do spółki z Pawłem miał mnie pilnować, żebym nie wychodziła z łóżka. 
-Przestań się wreszcie gapić w ten monitor i obejrzyj z nami film. 
-Po moim trupie, kaci, trzymacie mnie tu na siłę, zmuszacie do leżenia w łóżku klawisze. Nie zamierzam. Jak już leżę w łóżku to będę robić pożyteczne rzeczy a jak się nie odczepisz to zmienię ostatnia notkę i wszystkie twoje fanki cię wybrechtają bo będziesz głuchy. 
-Nie odważysz się- zanucił pod nosem Paweł. 
-No!- Oburzyłam się na bruneta grzebiącego pod moja bluzką za termometrem. 
-Masz trzydzieści dziewięć stopni, przestań się wkurzać, bo mi się skala na termometrze skończy. Masz leżeć ośle i zdrowieć. 
-Odczep się- znów fuknęłam. 
-No obejrzyj z nami to doby film. –Ciągle wciskał mi palec w żebra. 
-Nie, nie chcę oglądać tego gówna po raz setny, to że wy uwielbiacie Tożsamość Bourne’a nie znaczy, ze ja musze. Podobał mi się pierwsze dziesięć razy. 
-No obejrzyj. 
-Kasjan, głucha pało, spadaj. 
-Nelusiu- przytulił się do mnie. –Słonko, nie obejrzysz z nami?- Zamykał szybko i otwierał oczy, chyba chcąc zamachać rzęsami. 
-Kasjan- spojrzałam na niego spokojnie, zmiękczona i udobruchana ściskaniem- obejrzę z tobą ten film, ale możesz być pewien, ze będziesz głuchy. 
-Obejrzysz? 
-Tak obejrzę. 
-Nie będzie głuchy założę się- stwierdził Paweł. 
-Będzie- zapewniłam. 
-Nie. 
-O co się zakładamy?- Popatrzyłam na blondyna- ciągle zamknięcia w silnym uścisku ramion Kasjana. 
-Kasę. 
-Dobra o kasę- wystawiłam rękę. Podał mi dłoń i dobiliśmy targu. Nie ustaliliśmy ile kasy, ale że zakładamy się o kasę w ten sposób Paweł przegrał a Kasjan został głuchy. 




-Człowiek się uczy, żeby zapewnić byt rodzinie. Dba o kobietę wraca zmęczony i głodny a moja kobieta leży przytulona do najlepszego przyjaciela w dodatku obsługiwana przez drugiego (w domyśle przyjaciela). -Tomek stanął w drzwiach sypialni, gdy leżałam z głową na torsie Kasjana i oglądałam ten durny film na pół już przysypiając a Paweł właśnie zabierał ode mnie resztkę herbaty, po której i tak mnie mdliło. 
-Ooo, mój misiaczek przyjechał- zmęczona zaśmiałam się patrząc na niego. 
-Jak się czujesz?- Położył się za mną i oparł głowę na ramieniu bruneta. 
-Ej, bez sprowadzania dzikich lokatorów- brunet zepchnął Tomka. 
-Dobrze, nie wiem po co tu leżę. –Odpowiedziałam na zadane pytanie. 
-Temperatura?- Spojrzał na Kasjana. 
-Czterdzieści, trzydzieści dziewięć, znów czterdzieści. 
-Podsumowując gorąca a niej laska- swoje dodał Paweł. 
-Nie chcę tu już leżeć. –Przekonywałam. 
-Mogę cię zanieść do salonu- zaproponował Tomek. 
-Nie, nie chcę leżeć w ogóle. 
-Zawsze mogę cię przykuć kajdankami- zaśmiał się całując mój policzek. 
-Taa- mruknęłam. –Świetne ferie. 
-Ja też się cieszę, wiecznie mam cię w łóżku. Mruczał mi do ucha jakąś melodię, nie pamiętam, co to było, ale podziałała dziwnie usypiająco. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz