-Ała, odczep się ode mnie idź w cholerę, albo się utop- chora i rozdrażniona fuknęłam na bruneta, który do spółki z Pawłem miał mnie pilnować, żebym nie wychodziła z łóżka.
-Przestań się wreszcie gapić w ten monitor i obejrzyj z nami film.
-Po moim trupie, kaci, trzymacie mnie tu na siłę, zmuszacie do leżenia w łóżku klawisze. Nie zamierzam. Jak już leżę w łóżku to będę robić pożyteczne rzeczy a jak się nie odczepisz to zmienię ostatnia notkę i wszystkie twoje fanki cię wybrechtają bo będziesz głuchy.
-Nie odważysz się- zanucił pod nosem Paweł.
-No!- Oburzyłam się na bruneta grzebiącego pod moja bluzką za termometrem.
-Masz trzydzieści dziewięć stopni, przestań się wkurzać, bo mi się skala na termometrze skończy. Masz leżeć ośle i zdrowieć.
-Odczep się- znów fuknęłam.
-No obejrzyj z nami to doby film. –Ciągle wciskał mi palec w żebra.
-Nie, nie chcę oglądać tego gówna po raz setny, to że wy uwielbiacie Tożsamość Bourne’a nie znaczy, ze ja musze. Podobał mi się pierwsze dziesięć razy.
-No obejrzyj.
-Kasjan, głucha pało, spadaj.
-Nelusiu- przytulił się do mnie. –Słonko, nie obejrzysz z nami?- Zamykał szybko i otwierał oczy, chyba chcąc zamachać rzęsami.
-Kasjan- spojrzałam na niego spokojnie, zmiękczona i udobruchana ściskaniem- obejrzę z tobą ten film, ale możesz być pewien, ze będziesz głuchy.
-Obejrzysz?
-Tak obejrzę.
-Nie będzie głuchy założę się- stwierdził Paweł.
-Będzie- zapewniłam.
-Nie.
-O co się zakładamy?- Popatrzyłam na blondyna- ciągle zamknięcia w silnym uścisku ramion Kasjana.
-Kasę.
-Dobra o kasę- wystawiłam rękę. Podał mi dłoń i dobiliśmy targu. Nie ustaliliśmy ile kasy, ale że zakładamy się o kasę w ten sposób Paweł przegrał a Kasjan został głuchy.
-Człowiek się uczy, żeby zapewnić byt rodzinie. Dba o kobietę wraca zmęczony i głodny a moja kobieta leży przytulona do najlepszego przyjaciela w dodatku obsługiwana przez drugiego (w domyśle przyjaciela). -Tomek stanął w drzwiach sypialni, gdy leżałam z głową na torsie Kasjana i oglądałam ten durny film na pół już przysypiając a Paweł właśnie zabierał ode mnie resztkę herbaty, po której i tak mnie mdliło.
-Ooo, mój misiaczek przyjechał- zmęczona zaśmiałam się patrząc na niego.
-Jak się czujesz?- Położył się za mną i oparł głowę na ramieniu bruneta.
-Ej, bez sprowadzania dzikich lokatorów- brunet zepchnął Tomka.
-Dobrze, nie wiem po co tu leżę. –Odpowiedziałam na zadane pytanie.
-Temperatura?- Spojrzał na Kasjana.
-Czterdzieści, trzydzieści dziewięć, znów czterdzieści.
-Podsumowując gorąca a niej laska- swoje dodał Paweł.
-Nie chcę tu już leżeć. –Przekonywałam.
-Mogę cię zanieść do salonu- zaproponował Tomek.
-Nie, nie chcę leżeć w ogóle.
-Zawsze mogę cię przykuć kajdankami- zaśmiał się całując mój policzek.
-Taa- mruknęłam. –Świetne ferie.
-Ja też się cieszę, wiecznie mam cię w łóżku. Mruczał mi do ucha jakąś melodię, nie pamiętam, co to było, ale podziałała dziwnie usypiająco.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz